Nasza Historia
Od wieczoru kawalerskiego po złote medale na świecie, czyli nasze success story
Wszystko zaczęło się od vouchera na warsztaty serowarskie, które Andrzej otrzymał na swoim wieczorze kawalerskim w 2019 roku i wziął w nich udział na początku 2020 roku. Wówczas pracował jeszcze jako manager w gastronomii i nie przejawiał żadnych talentów serowarskich — ale właśnie tam spotkał pierwszych mentorów: Mariusza Puka, Adama Pulkowskiego i serowara żuławskiego Krzysztofa Jaworskiego z Fimple — Zrób to po swojemu.
Warsztaty serowarskie
Może dziwnie to zabrzmi, ale coś poczułem do tych serów
Pierwszym impulsem i prawdziwą motywacją do założenia serowarni była dla Andrzeja swoista magia rzemiosła. Do dzisiaj pamięta, że cieszył się jak dziecko, kiedy po raz pierwszy dotykał sera, który sam zrobił. Gdy pod opuszkami palców poczuł lekką chropowatość pierwszej wysolonej goudy, pomyślał: „TO JEST TO, CO CHCĘ ROBIĆ”. To doświadczenie było dla niego na pograniczu przeżycia duchowego.
Idąc za ciosem, latem 2020 roku znaleźliśmy lokal na wrocławskim Szczepinie, gdzie już w lutym 2021 ruszyła serowarnia i sklepik.
Ręczna produkcja serów
Przez kolejne lata rozwijamy naszą Serotoninę. Uczymy się, doskonalimy i ciężko pracujemy, aby stworzyć coś unikatowego. Upewniliśmy się w tym, że ma być to wyjątkowa lokalna marka, a nasze produkty mają być wytwarzane ręcznie — a co za tym idzie, w ilościach ograniczonych. Skupiamy się na tym, aby wrocławskie sery były dostępne właśnie tutaj.
W 2025 roku przyszedł czas na pierwszy konkurs międzynarodowy — we Francji. Radość z pierwszego złotego medalu była ogromna. Następny sukces to super złoty medal z Brazylii, gdzie nasze sery przeleciały pół globu w walizkach Sylwka Wańczyka i Bartka Wilczyńskiego. Kolejne 2 medale, złoto i srebro, przyleciały z Hiszpanii — z 6 medali dla Polski, aż 2 zawisły na szyi Andrzeja.
Medale i dyplomy
Andrzej i Paulina
Co przyniosą kolejne lata? Sami jesteśmy ciekawi!
Babcia Andrzeja, Zuzanna Ogrodnik, wychowała się w Ościsłowie na Wielkopolsce, w wielopokoleniowym gospodarstwie. Jej tato i dziadzia zajmowali się wyrobem serów: od twarogu, przez sery zwarowe, aż po sery dojrzewające, które leżakowały w ziemiance. Proboszcz udzielał dzieciom dyspensy na te smakołyki w czasie postu.
Niestety w czasie wojny rodzina bardzo ucierpiała i została wywieziona do Niemiec, a gospodarstwo podupadło. Po wojnie na gospodarstwie warzono już tylko tradycyjnie twaróg, masło i śmietanę — aż do początku XXI wieku.
Ościsłowo / dziadkowie
Mleczarnia, XIX w.
Rewolucja przemysłowa XIX wieku objęła też serowarstwo. W Polsce jej początek datuje się od modernizacji zakładu w Wieprzu w 1845 roku. Najbardziej znanym sukcesem była mleczarnia Leonarda Kriega na Żuławach, która w szczycie świetności przerabiała 170 000 litrów mleka dziennie!
Wrocławski historyk Grzegorz Sobel odnalazł postać Meinharda Kesslera — Szwajcara, który w drugiej połowie XIX wieku prowadził we Wrocławiu własną serowarnię i kilka gospodarstw: tysiące krów, setki kóz i owiec. Sprzedawał sery przy ul. Świętego Mikołaja 23 — holenderskie, szwajcarskie, niemieckie i czeskie, w tym słynny ser krowi z kminkiem.
W 1893 roku, z powodu wieku i złego stanu zdrowia, Kessler wystawił całą parcelę ze sklepem na sprzedaż za 75 tys. marek.
